Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
KORN Żądzi

Wpadnij komętnij wypadnij !! :D


KORN Żądzi

"Powiew świeżości ze stron Bakersfield"

Jeśli mielibyśmy szukać 3 najbardziej wpływowych zespołów rockowych w latach 90. to z całą pewnością KoRn znalazłby się na pierwszym miejscu. Na drugim mielibyśmy Nirvanę a na trzecim byłoby ponad 10 zespołów egzekwo, od The White Stripes poczynając, na Slipknot kończąc! Dziś zajmę się największym ewenementem muzycznym lat 90. na skalę światową. Zespołem, który zyskał ogromną liczbę fanów i chyba jeszcze większą liczbę przeciwników, zespole, który praktycznie nie wydał złej płyty, zespole, który mimo to dał ciała! Zapraszam do mej własnej biografii o zespole KoRn!

KoRn... każdy może powiedzieć "hej! po co komu kukurydza?", ale to, co dla przeciętnego zjadacza chleba kojarzy się tylko ze smacznym warzywem, każdemu wiernemu fanowi KoRn mówi tylko jedno: "genialny zespół"! I choć wielu artystów nie zasługuje na takie nazywanie to do gości z Bakersfield ten tytuł pasuje jak ulał; są geniuszami! Bo kto w racjonalny sposób wytłumaczy tak ogromną popularność, zdobytą za pomocą koncertów i własnego "ja", a nie telewizji i radia? KoRn nie poszedł na łatwiznę i nie postanowił zostać kolejną gwiazdą, wydając płytę pod publikę! Ta kapela ciężko pracowała na swój sukces i każdy, absolutnie każdy musi się z tym zgodzić! Jasne - ostatnio grają pod publikę, ale początki... na pewno nie grali wtedy dla mas. W dobie zespołów Kornopodobnych ciężko jest znaleźć kogoś prawdziwego! Taki Slipknot - niby wielkie odkrycie Roadrunnera, a jednak od początku był komercyjny! I nie liczę tu niby dema "Mate Feed Kill Repeat", tylko oficjalny debiut! Poza tym grają "aby głośniej", co mi nie odpowiada. Limp Bizkit? To samo, tylko trzeba dodać, że gdyby nie Jonathan Davis i spółka, to Fred "czerwona czapeczka" nie postawiłby nawet palca na scenie!!! Sam Durst przyznaje i wielbi KoRn za to, co zrobili dla LB! O reszcie nawet nie wspominam... Takie Linkin Parki i Mudvajny doją kasę ile wlezie, wydając płyty dla potzeb rynku, podobnie zresztą jak Limp Bizkit. Nieporównuję tu tych zespołów pod względem brzmienia, bo to jest u każdego odmienne tylko pod względem ich "ego". Kto porówna Slipknot i Linkin Park? Hehe- dość głupie porównanie! Choć z KoRn można już ich porównać, bo mają z nimi baaaaardzo dużo wspólnego, grają tylko trochę mocniej. Nie ważne... Miałem opisywać fenomen KoRn!

Zanim gwiazda zaświeciła na dobre, musiało się bardzo dużo wydarzyć w życiu muzyków! By to zrozumieć, trzeba cofnąć się daleko w przeszłość. Otóż wszystko zaczyna się w roku 1971, gdy na świat przychodzi milutki synek Jonathan Davis. Już w najmłodszych latach jego dzieciństwo lega w gruzach: starzy się rozwodzą, HIV jeżdzi od matki do ojca, w dodatku ten znajduje sobie nową "mamę", która żywi szczerą nienawiść do "syna". Pod wpływem tych i innych czynników Jonathan postanawia stać się indywiduum. Aha! Zapomniałem dodać szkoły: Jon przez swe lata szkolne szaleje na punkcie Duran Duran, maluje paznokcie, zakłada spódnice, nakłada makijaż, co bardzo się nie podoba prosto myślącym władzom szkolnym. Przez te "wybryki" HIV ląduje u pedagoga. To jednak niczego nie zmienia i Jon po kilku latach zapisuje się do szkoły- Mortuary College. Ma wtedy 18 lat, zostaje wyjebany z domu i właściwie prócz babki nie ma nikogo! W owej szkole zdobywa doświadczenie w krojeniu ludzi i zostaje przyjęty do biura śledczego Koronera. Jako pracownik bardzo się jara dociekaniem kto jak zginął, kiedy itd. Nie podejrzewa, że tej pracy zacznie mu już niedługo brakować...

Ciekawostka: Jonathan i Fieldy chodzili razem do tej samej szkoły średniej co Beavis i Butthead, Highland High. Davis czasem lunatykuje i gryzie innych. Raz jak ugryzł Reggie'go, to dostał za to po twarzy :).

Tak więc Jon spędza swą młodość w miejscu niezwykle przygnębiającym. Bakersfield, miejsce jego narodzin, to okolica nudna jak całe województwo świętokrzyskie w Polsce! Kto mieszka ten wie :). Jako, że ojciec HIV'a jest muzykiem, syn chcąc, niechcąc (z przewagą na to pierwsze), zaczyna wsiąkać coraz głębiej w świat dźwięków. Uczy się gry na różnych instrumentach. Umie trzaskać na perkusji, grać na gitarze... i na dudach! Tak- dudy to instrument wspaniale komponujący się z tym człowiekiem! Jego korzenie sięgają Szkocji, babka była Szkotką. Dudy dostał w podarunku od niej i dzięki skrupulatnej nauce opanował grę na nich całkiem nieźle. Wygrał kilka konkursów, a instrument ten możemy usłyszeć na każdej płycie KoRn (prócz "Untouchables"). Miej więcej w tym czasie trafia do zespołu Sex Art. Tam też śpiewa. Jeśli dobrze poszukacie to znajdziecie jakieś nagrania tej kapeli. Szczególnie polecam utwór "Retry", który brzmi jakby KoRn z czasów "Issues" spotkał się z Rage against the machine!!! Bardzo fajne brzmienie.

Dzięki temu zespołowi Jonathan przejechał wiele kilometrów, koncertując, odwiedzając koncerty innych zespołów takich jak np. Cradle of Thorns. To dzięki koncertom, Jonathana Davisa zauważyli inni mieszkańcy Bakersfield, Munky i Fieldy. Grali oni sobie już w zespole, który jak mówi David: "grał szybki punk". Raczej prosta łupanka, wesoła i z jajem. Munky dzierżył gitarę, Fieldy bas (co ciekawe Fieldy jest leworęczny a świetnie gra na basie dla praworęcznych!). Nie mieli tylko odpowiedniej osoby, która mogłaby mówić coś do mikrofonu. Tak czy inaczej na początku nazywali się Creep, a później LAPD, na cześć nowojorskiej policji. A jak już chcecie bawić się w rozszerzanie nazwy to proszę bardzo: Love And Peace, Dude. Tak to brzmiało! Poza tym Head, który jak wiemy został później gitarzystą, na początku był kimś w rodzaju technicznego. Jeździł z chłopakami po trasie, kumplował się ostro z Jamesem i dzięki niemu później przerzucił się na siedmiostrunową gitarę marki Ibanez K-7. Grając na koncertach w późniejszych czasach można zobaczyć jak bardzo się garbi. Chodzi tu o to, że nie może on dosięgnąć najwyższej struny w Ibanezie :). Po koncertach bolały go plery...

Jak już wcześniej wspomniałem Munky i Fieldy zobaczyli Jonathana w klubie, gdy ów wydzierał gardło w bardzo fajny sposób. Według opowiadań chłopaków, spojrzeli na siebie i w osłupieniu patrzyli na siebie natomiast uchem leciały do nich dźwięki z gęby HIV'a. Po jakimś czasie skontaktowali się z Jonem i poprosili go o wpadnięcie na próby. Ten się zgodził, choć odejść z Sex Art za bardzo nie chciał... Jak wiadomo Fieldy dorastał razem z Jonem, jednak później się urwał im kontakt. Podobno bardzo dokuczał HIV'owi :). Razem z Jonem, Fieldy dobrze mówi po Szkocku. Wracamy jednak do naszych bohaterów! Po tym co zobaczył i usłyszał na próbie "rozpierdoliło mu łeb". Wciąż miał wątpliwości, czy zmienić kapelę. Jonathan jest osobą przesądną i skontaktował się z wróżką, która podobno powiedziała mu by pakował manatki i zabierał się do LAPD bo to jego życiowa szansa! HIV tak też zrobił i jak się dziś okazuje nie żałował.

LAPD przekształciło się w KoRn. Jaka jest geneza nazwy? Pijany Jon powiedział, że to przez pedzi i to jakim on sam jest gejem, ale jak wiemy jest to bullshit. Cała prawda to spontaniczne pierdolnięcie podczas picia browaru: "hej! a czemu nie KoRn?" I tak zostało... David powiedział, że nazwa jest chujowa, ale jak zespół staje się popularny to i nazwa jest cool. Dodatkowo to zajebiste logo narysował HIV lewą ręką, a jak wiemy jest on praworęczny. Tak czy inaczej zespół w nowym składzie, z nową nazwą i... nową muzyką zaczął sporządzać swe pierwsze demo. Ale tutaj stop! Wiele osób mówi że brzmienie KoRn, jak i całego nurocka, stworzył Ross Robinson. Jest to bzdura. Posłuchajcie: KoRn stworzył demo, którego i tak nie ma większość z was, bo wolicie szukać na mp3 (powodzenia), to demo można najprościej załatwić sobie poprzez kontakt z HIV'em. Nie patrzcie tak teraz na monitory- po prostu: znacie język obcy to piszecie mail i już. Jonathan bardzo chętnie z wami pogada bo nie jest on żadną pierdolniętą gwiazdą rocka!!! A jeśli nie chcecie z nim gadać to poszukajcie na Allegro, lub gdzieś tam... na pewno kiedyś traficie! Jest to po prostu troszkę rarytas. W każdym razie demo nazywa się "Neidermayers Mind Demo", okładka jest fajna bo przedstawia jakby za(p/b)itą osobę z napisem KoRn, na tle drutów kolczastych, czy czegoś w ten deseń... Na tym demo zespół umieścił cztery utwory: "Predictable", "Blind", "Daddy", "Alive". "Alive" zostało później zmienione; troszkę wrzucono do "Need to" z pierwszego longa, a reszta wygląda tak jak na "Take a look in the mirror". Check it up muthafukazz!!! Ale odbiłem od tematu. Otóż Ross Robinson zaczął mówić, że to brzmienie jest jego. Ale zauważcie, co mówią goście z Fear Factory. Burton C. Bell chcąc zrobić reklamę swej kapeli bluzgając na KoRn, że to oni usłyszeli ich demo, dał je KoRnowi Ross, a HIV tak się tym najarał, że nagrał to samo. Heh... i w taki sposób gówno wiedzące osoby chrzanią o Kornie głupoty. Na szczęście KoRn sobie nic z tego nie robi. Z wersji podanej przez Fear Factory wynika, że to nie Ross a właśnie Dino Cazares jest pomysłodawcą new metalu. Nie prawda! Posłuchajcie Sex Art z 1989 r. Komentarz będzie zbędny. Założycielem nurocka jest nikt inny jak Jonathan Davis, wtedy 18 letni chłopiec! Ani Ross Robinson, który perfidnie na własne potrzeby wykorzystał to brzmienie, dojąc na tym niemałą kasę, ani Fear Factory które swe demo wydało z tego co wiem troszkę później niż 89 rok, nie są stworzycielami brzmienia, które teraz wykonuje KoRn. Poza tym posłuchajcie "KoRn", "Follow the leader" i "Issues" i zobaczycie, jak mocno się różnią te płyty! Gdyby KoRn rżnął z kogoś to nie zmieniałby stylistyki z każdą płytą! Eksperymenty tej kapeli pokazują jakim jest fenomenem!!! Podobne zdanie na ten temat mają: Robert Flynn, Max Cavalera, Joey Jordison... I wielu innych. Koniec wywodu.

I jeszcze jedno. Wiele osób twierdzi, że KoRn gra metal. Tu muszę ich rozczarować, bo inspiracje tej kapeli są od metalu bardzo oddalone. Co prawda HIV kocha Morbid Angel i starą Sepulturę, ale inspiracje są tylko zespołami rockowymi i lekko hiphopowymi. Hiphopem interesuje się szczególnie Fieldy. Tak więc w KoRnie nie ma patentów metalowych. KoRn jest zespołem rockowym, który stworzył nową falę tego gatunku. Kto myśli inaczej- jego problem. Oto ich największe "wpływy": Red Hot Chili Peppers, Rage Against the Machine, Faith No More, Cypress Hill, Beastie Boys.

Wracam do tematu: Dzięki wydaniu dema i koncertom zespół w 1994 r. podpisuje kontrakt z Immortal, wytwórnią która w tych czasach jest niemałą machiną do siepania kasy. A jak wiemy KoRn był od początku bardzo orginalnym zespołem i musiał podpisać szybko kontrakt, bo takiej muzyki jaką on chciał prezentować, jeszcze nikt nie grał. Ale jeśli chodzi o koncerty to jeśli posiadacie orginalną płytę "Take a look in the mirror", to w książeczce, która się nazywa "Skrapbook" zobaczycie jak żył zespół, gdzie musiał mieszkać i jak zajebiście trudno było im przedostać się na szczyty! Zobaczcie a potem bluzgajcie, choć wielu osobom taki zamiar wtedy spadnie i może zrozumieją jakimi są zakompleksionymi ciotami.

KoRn po podpisaniu kontraktu zabrał się za płytę. Część utworów wrzucił z dema, "Alive" troszkę zmienił i oto powstała nowa płyta. Tytuł nie zaskakiwał, album nazywał się po prostu "KoRn", ale to, co można było usłyszeć na tym krążku normalnie kurwa urywało łeb!!! Takiej dawki... czegoś... nie słyszał jeszcze nikt! A do tego nikt nie umiał tego zaszufladkować. Groove, hiphop, (ale hiphop ogranicza się w KoRnie tylko do specyficznego klangowania basisty a nie rapowania, jak to mówi nic nie znająca się ciota, zwana Kerrym Kingiem) i do tego rock, potężna, agresywna dawka. Riffy balansują pomiędzy mocnymi, hard rockowymi brzytwami, a funkowymi zagrywkami ala Red Hot Chili Peppers. Natomiast perkusja wybija zupełnie dziwaczne rytmy przez co utwory są... po prostu rytmiczno-schizofreniczne. Aha... zapomniałbym o wokalu- HIV posiada taki głos, że nie można i nie wypada opisywać. To nie jest piękno, to jest głębokie, zachrypnięte, przepite, sfrustrowane, wkurwione... ja nie mogę... Dzięki temu teksty zzyskały na magii. Są one baaaardzo autentyczne! Jonathan napisał utwór Daddy mówiący o jego tragediach życiowych. Nie zaśpiewał go jednak nigdy na koncercie, bo jeden raz rozkleił się w połowie utworu i KoRn przerwał koncert. Co ciekawe 1 na 10 fanów grupy deklaruje odmianę swego życia poprzez liryki Jona!!!

I właśnie dlatego takie granie nie przypadło do gustu ludziom. KoRn nagrał cztery teledyski, ale żaden nie był emitowany w MTV. To po prostu nie było modne! Jednak nie o to tak naprawdę Jonathanowi chodziło. Wiedział, że przez swą ciężką pracę zaszli już daleko: mieli kontrakt, płytę, koncertowali dosłownie non stop, dzięki temu płyta sprzedała się naprawdę dobrze. Jednak nie sprzedała się bo zespół istniał w mediach. Fenomenem było to, że nowa grupa, bez żadnej promocji z żadnej strony, nagle osiągnęła bardzo dobry sukces jak na debiut!!!

To zmotywowało KoRn do działania. W dwa lata później, z tą samą osobą, Rossem Robinsonem, w tym samym Indigo Ranch Studios, zespół nagrał drugi album. "Life is peachy" osiągnęło mniejszy sukces. "Life Is Peachy" pierwotnie miało się nazywać "Life Is Pee-Chee", od nazwy producenta przyborów kuchennych. Nazwa była jednak opatentowana, więc tytuł trzeba było zmienić. Było ono bardzo podobne do debiutu, jednak brzmienie gitar było bardziej funkowe, utwory zostały połączone poprzez szepty i krótkie improwizacje, a brzmienie zostało doszlifowane! Wiadomo- było więcej kasy, a kapela chciała te pieniądze dobrze wykorzystać!!! Nie było singla promującego ten album. Teledysk wyszedł dopiero po roku ("A.D.I.D.A.S.") i nie zrobił w Stanach żadnej furory. Co prawda w Europie był puszczany czasem, ale nie było to nic, co mogłoby dać zespołowi promocję albumu, bo ten wydany był wiele miesięcy wcześniej. Ten teledysk był bardzo fajny- polecam- szczegółów nie zdradzam :). Ciekwe jest to, że w programie MTV zatytułowanym "12 wściekłych matek", w którym 12 kobiet będących już matkami miało oceniać videoklipy mówiąc tak lub nie. Klip ten zebrał 12 ocen nie. Płytę "Life Is Peachy" otwierał natomiast "Twist", gdzie Jon skaterował. Był to zlepek niezrozumiałych słów... podobno coś znaczą ale trzeba się dobrze doszukiwać... Podczas tworzenia albumu Korn, często dochodziło do kłótni między członkami grupy. Praca nad Life Is Peachy przebiegała już zgodnie.

Oprócz tego dużo ludzi zaczęło ubierać się "pod KoRn". Nosili oni ciuchy Adidasa. To rozzłościło grupę i przeszli z Adidasa do Pumy :). Chciali być orginalni :).

Tak więc grupa wydała dwa albumy, które pokazały co chce prezentować w przyszłości. Nie było to jednak ostatnie słowo KoRna! Jak powszechnie wiadomo trzeci album to być albo nie być dla wielu zespołów. Wiele grup rozpadało się po wydaniu trzeciego longplaya. Ten zwyczaj złamał KoRn. W roku 1998, który to był ogromnie pracowity dla nich wydali swój bardzo, ale to bardzo trudny (jak dla mnie) do przyjęcia album. "Follow the leader", bo tak się nazywał pokazał ogromne zmiany. Zaczynając od gitar, na tle kończąc. Gitary zaczęły grać mięsiście, zniknęły już te funkowe zagrywki (choć nie do końca, oczywiście), bas był taki sam, ale mocniejszy, baaaaardzo uwypuklony, perkusja jest dokładniejsza, wokal jest bardziej melodyjny, ale chwilami HIV potężnie growlinguje, a do tego pojawił się bardzo słyszalny... hiphop! O ile na "Life is peachy" mieliśmy jeden kawałek hiphopowy ("Wicked"), o tyle tu jest hip hopu cała masa!!! Mamy 4 utwory niemal czysto hiphopowe, a bity pojawiają się w każdym utworze prócz "My gift to you". To jest dla mnie trudne do zgryzienia... Mimo to uważam ten album za udany. Piosenka "My Gift To You" miała się pojawić już na pierwszym albumie. Jonathan uznał jednak że jest zbyt metalowa. Później Korn przerobił ją i umieścił na Follow The Leader. Wcześniejsza wersja nosiła tytuł "Molested" i była zupełnie inna niż My Gift To You. Producentem tego dzieła został Steve Thompson, a później go zwolniono z powodów narzucania się i do roboty wzięto ponownie Robinsona. Także studio się zmieniło, co słychać! Za brzmienie gitar odpowiada niejaki Caco. Jeśli wsłuchacie się dobrze to na samiuśkim początku "Lowrider" usłyszycie zagrane na gitarze: "This is the Caco". Szkoda tylko, że KoRn zaczął grać pod publikę i stał się komercyjny. No bo kto nie zna takich "hitów", jak "Freak on a leash" czy "Got the life"? Prawda- dobre utwory, ale straszna komercha z drugiej strony! W tym samym roku zespół koncertował jeszcze częściej! Nadszedł rok 1999 i ni z tego ni z owego...

... KoRn wydaje czwarty album!!! Ale jak oni to zrobili???!!! Wiele osób wyczekiwało czegoś podobnego, wiele osób się odwróciło od KoRn ale to, co pokazali w 99 r. rozjebało wszystkich! popKoRn? Macie jeszcze jakieś wątpliwości? "Issues", czwarte dziecko ekipy freaków z Bakersfield pokazało jak bardzo KoRn uciekł naśladowcom, którzy po 98 roku zaczęli mnożyć się jak grzyby po deszczu! "Issues" objęło tematyką sprawy związane z samobójstwami i co ciekawe pokazało wszystkim w jakim trudnym momencie był zespół po wydaniu "Follow the leader"! Sami podkreślali, że niewiele brakowało, by się rozpadli. Powodem był podobno manager, który nie dawał zespołowi chwili wytchnienia w życiu koncertowym. Proponuję przejrzeć kilka teledysków z 98 roku i zobaczycie jak wykończony jest Jonathan! Lecz Jon podsumował to tym, że na krytykę nie można patrzeć, tylko iść przed siebie- pierdolić resztę!!! "Issues" jest bardzo komercyjne. Wystarczy posłuchać płyty, by zrozumieć, że te kawałki są baaaaardzo chwytliwe jak na KoRn! Fieldy powiedział, że ten album brzmi jak baaaaaardzo nowocześnie nagrany debiut. Dla mnie nie brzmi tak samo, ale nie mogę powiedzieć, że to gniot... ot dobra płyta, lecz starzy fani coraz bardziej kiwali głowami... Może to wina producenta? Został nim Brenadan O' Brien, który jest znany z tego, że nagrywa niezmiernie szybko! A może to zespół... Nie mam pojęcia. W każdym razie kolejna płyta w dyskografii KoRn została zapisana. Jeśli chcecie posłuchać czegoś lekkiego to "Issues" jest dla was! I jeszcze jedno! Ukryta piosenka na albumie Issues jest zakłócona przez dźwięki na końcu płyty. Korn umieścił ją też w utworze "Am I Going Crazy", ale puszczoną od tyłu.

A jeśli chcecie potwierdzenia komercyjności dwóch płyt to proszę: Issues i Follow The Leader zostały potrójnie platynowymi płytami w Usa. Obie płyty znajdowały się na pierwszym miejscu w liście magazynu Billboard. W 1998 roku, Follow The Leader i w 1999 roku, Issues. Podczas imprezy MTV Music Awards 1999, Korn zdobył dwie statuetki. Był nominowany w ponad połowie kategori!!!

A teraz wielkie zaskoczenie i kilka ciekawostek: Ulubioną kapelą Nicolas Cage'a jest Korn, a ulubionym artystą country, według Jonathana jest Hank Williams :). Poza tym Shawn Smith- specjalista od tatuażu- jest autorem dziar Jonathana i Davida. Korn założył się z Fred'em Durst'em o 500 dolarów, że ten nie zaśpiewa piosenki Faith nago. Korn przegrał zakład :). Jonathan kolekcjonuje lalki i Pokemony. W internecie istenieje ponad 4000 stron poświęconych Korn'owi. Liczba ta ciągle rośnie. Średnio każdego dnia powstaje jedna strona o Korn'ie. Fieldy nie lubi występów w Europie i zawsze zarzeka się, że już tam nie wróci. Head nie lubi też tam grać, bo nie ma Taco Bell. Razem z Fieldy'm twierdzą że Europa ich dołuje. Head ma psa który wabi się Bobba. Fieldy rozbił swoją motorówke co najmniej 2 razy. Ojciec David'a był przez 27 lat strażakiem i zasłużył się dla kraju. Największymi sponsorami Korn'a są: Ibanez, Paiste Cymbals, Tama Drums, Jagermeister, Grind, Phat Farms, Puma. A najwięksi zrzynacze z Korna to: Deftones, Cold, Tool, Coal Chamber, Sugar Ray, Deadsy, Orgy, Incubus, The Urge i Soulfly. Ulubioną marką dezodorantów Munky'ego jest Old Spice... Na liście magazynu Kerrang ! 100 grup, które zmieniły muzykę, Korn zajął 17 miejsce. Podczas występów na żywo z Limp Bizkit, grana była piosenka All In The Family. Zespoły pokazywały co potrafią na przemian. Podczas parti Jonathan'a grał Korn, a podczas Fred'a, Limp Bizkit. W występie nigdy nie doszło do zakończenia utworu. W środku piosenki obydwie grupy rozpoczynały przepychanki i przerywano grę... Jonathan i Fieldy mają zwyczaj wymiotować przed występami na żywo. Hobby'm Regiee'go jest jazda swoim Mercedesem E320 i granie na Playstation :). Ulubionymi zespołami Jonathana są Flock Od Seagulls, Missing Person, Duran Duran. Ulubioną piosenką Duran Duran jest "The Chauffer". Ulubione kapele Munky'ego to Bootsy Collin, Mr. Bungle. Pierwszą gitare kupił od Head'a i uważa że było to wielkie zdzierstwo. James'a inspiruje muzyka Faith No More. Tekst piosenki Blind oryginalnnie napisany został dla Sex Art, ale Jonathan postanowił, że będzie to utwór Korn'a. Słowa są identyczne, ale muzyka totalnie inna. Na kasecie demo Neidmayers Mind też znajduje się Blind. Utwór trafił na płytę Korn, jednak jest inny niż ten na demo zespołu. Podczas kręcenia klipu Clown, na Munky'ego spadla szafka... Nic mu sie nie stało, więc nie przerwano zdjęć. Podobna sytuacja była podczas robienia zdjęć do okładki Follow The Leader. Munky chciał rozwalił gitarę o metalowy telewizor, i odłamek korpusu trafił mu w głowe. Miał ogromnego guza... Tony "Loc" Cruz jest jednym z ochroniarzy zespołu. Głownie ochrania Jonathana i Munky'ego.

Ok. Wracamy do biografii! Po tych dwóch ciężkich latach o KoRnie zrobiło się cicho na bardzo długo. Krążyły plotki o nowym albumie, ale nikt nie wiedział co zrobi kapela. Eksperymenty nie miały jak do tej pory końca, więc i teraz należało zażyć wiele środków na serce, by nie zdziwić się w dniu premiery. Ale ten kto nie zdążył łyknąć czegoś na serducho, chyba bardzo się zdziwił, bo zapowiadana na lato 2002 r, nowa płyta KoRn wabiąca się "Untouchables" pojawiła się jeszcze na przełomie kwietnia/maja!!! To było dziwne. Jak się później okazało materiał przesiąkł do sieci a piractwo zrobiło resztę... Tu trzeba pomyśleć ile w tych czasach jest nieposzanowania dla artystów, ile chęci zniszczenia czyjejś pracy... Jon się wkurwił i to bardzo!!! Płyta ukazała się, ale nie odniosła sukcesu, jak jej poprzedniczka. Mówiło się, że to koniec zespołu, że górę wzięła komercja nad sztuką. Ale w tym momencie ekipa postanowiła zrobić co innego!

KoRn zmienił taktykę. Zerwał ze wszystkimi producentami, z "pomocnikami", którzy w tym biznesie są tylko dla kasy, a muzyka to dla nich rzecz podrzędna! KoRn zaczął pisać materiał na nowy, własy, absolutnie własny album! Na początku wydawało się to śmieszne, ale dopiero gdy pojawiły się plotki, co ma powstać z tego planu, szukającym sensacji, zakompleksionym niedowiarkom zrzedły miny! W 2003 roku pojawił się soundtrack do filmu Tomb Raider: Kolebka Życia. Film promował utwór ze świetnym teledykiem. "Did my time" już wtedy zapowiadało zmiany, lecz było ono dośc melodyjne, pasujące bardziej do "Untouchables". Jednak prawda wyszła na jaw dopiero w październiku! Szósty album, "Take a look in the mirror" zdmuchnął z powierzchni Ziemi pajaców stawiających krzyżyk na kapeli! Kto słyszał ten album zrozumie- jest to powrót do korzeni, do maxymalnie brudnego, nafaszerowanego agresją KoRna, kopiącego wytwórnię po mordzie, mówiącego "fuck" do każdego z idiotów! Nie ma tu ballad. Jest maxymalna jazda. Ale nie jest to żadna bezmózga "Iowa", żadne granie "byle szybciej i głośniej", tylko KoRn, prawdziwy kurwa KoRn!!! Wytwórnia się bardzo przestraszyła, chyba najbardziej ze względu na utwór "Y'all want a single", który pokazał panom menadżentom żeby się odpierdolili od zespołu! Cały album był agresywny, ale np "Counting on me" jest wg mnie najlepszym utworem KoRn- jest czasem mocny, czasem cichutki, czsem zabija wściekłością HIV'a, jest długi i genialny!!! I tak właśnie KoRn zagrał! KoRn przemyślał swoje postępowanie. KoRn powrócił w chwale!!!

Album nie był komercyjny tak bardzo jak poprzednie trzy, ale troszkę się udupił. Jednak promowany był poprzez "Y'all want a single", który miał pokazać nienawiść do MTV itp odludków. Nadszedł jednak rok 2004. To już dziesięć lat od wydania debiutu! A w dodatku kontrakt z Immortal się kończył!!! Zespół miał dwa wyjścia: podpisać na nowo, albo zrezygnować. Wybrał to drugie. Jednak zostało jeszcze jedno zobowiązanie wobec wytwórni- wydanie the best of! I tak też postąpili, wydali "Gratest hits vol. 1". Choć słowo "hits" pasuje tu chyba tylko do trzech środkowych albumów a nie pierwszych dwóch i ostatniego. Płyta zawierała mało utworów: 19 w tym dwa kowery i jeden remiks. Coverami były "Word up!", grupy funkowej Cameo i "Another brick in the wall", wiadomo kogo. Wiele osób zarzuciło im, że najpierw fakają na komercję, a potem wydają album wymarzony dla wytwórni. W istocie, "Word up!" było emitowane często w MTV, ale cóż... takie są zobowiązania wobec wytwórni, ale nie myślcie że chcę bronić non stop zespół :). Chcę spojrzeć na to trzeźwym okiem. Taka jest prawda. Moim zdaniem "Gratest hits vol. 1" to pomyłka.

Jest jeszce jedna data, która na zawsze zapisze się w historii kapeli- 22.02.2005 r. Tego dnia z zespołu odszedł Brian "Head" Welch. Powodem jest brak zainteresowania tym, co robił KoRn. Head powiedział, że to nie był już on, że musiał wiele spraw przemyśleć, że życie w stylu rock'n'rollowym nie daje mu już szczęścia! Nie chciał być narkomanem i alkoholikiem. Brać to gówno i żyć w zakłamaniu. Sam to tak ujął! Został... chrześcijaninem!!! To zaważyło o jego odejściu. Cóż- Head zapewniał, że kocha KoRn, ale Jonathan twierdzi, że od czasu odejścia nie utzrymują kontaktów. Head, człowiek, który przez 12 lat znał się z resztą składu, który całe życie znał Munkyiego, byli jak bracia, teraz odwrócił się od nich. Odwrócił się od nich w momencie bardzo trudnym, gdy było wiele planów... to jest zagadką...

W między czasie pojawiały się pogłoski na temat szykowanego przez KoRn albumu, który miałby zawierać covery wielu grup w tym: Public Enemy, Nine Inch Nails, Morbid Angel, Metallica, Psychodelic Furs, Black Sabbath i wielu innych. Jednak na razie pomysł odłożono na później i skupiono się na pracy nad nowym, siódmym studyjnym albumem. Tak więc KoRnKoveRs musi poczekać.

Teraz, a bio piszę w miesiącu maju (2 maj 2005 r.), KoRn szykuje nowy album. No i można by tu polemizować, co zrobi ten zespół. W ostatnim wywiadzie Jonathan powiedział, że współpracują z producentami popowymi, eksperymentują, ale nie chciał porównywać nowego dzieła do żadnego z poprzednich. Powiedział, że tamten zespół już jest przeszłością... czyżby szykowały się jakieś przełomowe zmiany? Może już czas obrać własny kierunek i skończyć z eksperymentami? A może taki właśnie ma być KoRn? To pozostawiam do waszej analizy...

Skład:

- Jonathan "HIV" Davis (wokal, dudy, ostatnio gitara)
- James "Munky" Shaffer (gitara)
- Reginald "Fieldy" Arvizu (bas)
- David Silveria (perkusja)
- Brian "Head" Welch (gitara) NIE MA GO JUŻ W ZESPOLE!!!


Dyskografia:

"Neidermayers Mind Demo" (1993)
1. Predictable
2. Blind
3. Daddy
4. Alive


"KoRn" (1994)

Produkcja: Ross Robinson
Nagrane w: Indigo Ranch Studios
Okładka: Dziewczynka siedząca na huśtawce i cień człowieka trzymającego albo podkowę albo nóż.
Teksty: Opowiadają o dzieciństwie Jonathana.

1. Blind
2. Ball Tongue
3. Need To
4. Clown
5. Divine
6. Faget
7. Shoots And Ladders
8. Predictable
9. Fake
10. Lies
11. Helmet In The Bush
12. Daddy
13. End Shit

"Life Is Peachy" (1996)

Produkcja: Ross Robinson
Nagrane w: Indigo Ranch Studios
Okładka: Chłopiec, poprawiający krawat w lustrze, a nad nim ogromny cień.
Teksty: Dzieciństwo HIV'a.

1. Twist
2. Chi
3. Lost
4. Swallow
5. Porno Creep
6. Good God
7. Mr. Rogers
8. K@#Q%!
9. No Place To Hide
10. Wicked (Ice Cube cover)
11. A.D.I.D.A.S.
12. Lowrider (War cover)
13. Ass Itch
14. Kill You

"Follow The Leader" (1998)

Produkcja: Początkowo Steve Thompson, później trochę Ross Robinson, ale większość wyprodukował KoRn
Okładka: Dzieci bawiące się w Klasy, idące za dziewczynką na przepaścią. Jej twórcą jest autor komiksu Spawn i Spiderman- Tod McFlarne!!!
Teksty: Problem manipulowania człowiekiem przez show biznes, cierpienie, śmierć.

1. It's On!
2. Freak On A Leash
3. Got The Life
4. Dead Bodies Everywhere
5. Children Of The KoRn (feat. Ice Cube)
6. B.B.K.
7. Preety
8. All In The Family (feat. Fred Durst)
9. Reclaim My Place
10. Justin
11. Seed
12. Cameltosis (feat. Tre Hardson)
13. My Gift To You
+ Earache My Eye
"Issues" (1999)

Produkcja: Brenadan O' Brien
Okładka: Rysunek przedstawia rozprutą pacynkę. Narysował ją jeden z fanów, który wygrał konkurs ogłoszony przez KoRn.
Teksty: Samobójstwa, trudności w zespole, śmierć, ludzka nienawiść itp...

1. Dead
2. Falling Away From Me
3. Trash
4. 4U
5. Beg For Me
6. Make Me Bad
7. It's Gonna Go Away
8. Wake Up
9. Am I Going Crazy?
10. Hey Daddy
11. Somebody Someone
12. No Way
13. Let's Get This Party Started
14. Wish You Could Be Me
15. Counting
16. Dirty
+ "All Mixed Up EP"

1. Adidas / Radio Mix
2. Good God / Dub Pistols Mix
3. Got The Life / Josh Abraham Remix
4. Twist / Chi / Live
5. Jingle Balls

"Untouchables" (2002)

Produkcja: Michael Beinhorn
Nagrane w: Conway Studio, Hollywood, CA i The Willage Los Angeles, CA
Okładka: Zbiorowisko bezdomnych dzieci. Chodzi tu o dziecie z Indii, gdzie panuje system kastowy.
Teksty: Pokrywają się z okładką. Chodzi o system w Indiach i jego złe funkcjonowanie. Powoduje on śmierć niewinnych ludzi. Do tego teksty poruszają problemy życia codziennego. Trochę inspiracji zaczerpnięto po atakach na WTC.

1. Here To Stay
2. Make Believe
3. Blame
4. Hollow Life
5. Bottled Up Inside
6. Thoughtless
7. Hating
8. One More Time
9. Alone I Break
10. Embrace
11. Beat It Upright
12. Wake Up Hate
13. I'm Hiding
14. No One's There

"Take A Look In The Mirror" (2003)

Produkcja: KoRn i Jonathan Davis.
Pomoc: Frank Filipetti- przyjaciel zespołu.
Nagrano w: Elementree Studios Tarzana, CA (studio prywatne zespołu)
Okładka: Lustro. Chodzi tu o nasze spojrzenie w lustro i zastanowienie się, kim jesteśmy.
Teksty: Pokrywają się z przekazem okładki. Chodzi o wyrzucenie naszego gniewu i wszelkich emocji, o spojrzenie w lustro i rozliczenie się ze wszystkim i wszystkimi. Poza tym fucki w stronę wytwórni, za to, że nie zrobiła właściwie nic dla zespołu na przestrzeni tych wszystkich lat.

1. Right Now
2. Break Some Off
3. Counting On Me
4. Here It Comes Again
5. Deep Inside
6. Did My Time
7. Everything I've Known
8. Play Me (feat. Nas)
9. Alive
10. Let's Do This Now
11. I'm Done
12. Y'all Want A Single
13. When Will This End

+ One (Metallica cover)

"Gratest Hits Vol. 1" (2004)

1. Word Up! (Cameo cover)
2. Another Brick In The Wall (Pink Floyd cover)
3. Y'all Want A Single
4. Right Now
5. Did My Time
6. Alone I Break
7. Here To Stay
8. Trash
9. Somebody Someone
10. Make Me Bad
11. Falling Away From Me
12. Got The Life
13. Freak On A Leash
14. Twist
15. A.D.I.D.A.S.
16. Clown
17. Shoots And Ladders
18. Blind
19. Freak On A Leash (Dante Ross Remix)
Głosuj (0)
DJ TOMASH !! 21:42:17 11/04/2006 [Powrót] Fajna notka no to Komentujj!!

|| Carolina ||
KORN KORN KORN RZĄDZI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|| brak www || data: 11:00:06 17/04/2006
dva250.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.22.34.250